
Forum stworzone dla osób chcących się wcielić w jedną z magicznych postaci z legend takich jak choćby wampiry, wilkołaki czy hybrydy.
Duży pokój 5-cio osobowy umeblowany starodawnie, jak przed pierwszą wojną światową. Pod ścianą stoi pięć łóżek z ciemną pościelą, u których nóg stoją drewniane skrzynie na rzeczy. Po lewej stronie każdego łóżka stoją szafeczki nocne z lampkami. Na lewej ścianie od łóżek znajduje się jedyne w pomieszczeniu okno, niesamowicie wielkie. Natomiast po prawej stronie posłań, przy ścianie stoi wielka szafa, do której mieszkańcy mogą załadować ciuchy. Naprzeciw łóżek na ścianie wisi piękny obraz wulkanu, idealnie komponującego się z pomieszczeniem.
Offline
Weszła do swojego pokoju podkulając nogi pod brodę. Oparła głowę o kolana i zapłakała gorzko.
- Dupki. Nienawidzę ich.
Nakryła się kołdrą po calutką szyję płacząc deszczem łez.
- To zawsze tak boli...
Mruknęła.
Offline
Chłopak kończąc popisy muzyczne w swoim dormitorium udał się przeprosić obojga za swoje zachowanie wypijając po drodze kolejny łyk że swojej fiolki wszedł do dormitorium czarnych po czym popadł się gdzie dziewczyna się znajduje i wszedł do jej pokoju na jego szczęście Kaname też tam był nie musiał go szukać za tem wykorzystał też fakt że go nie dostrzegli i stanął w drzwiach
Offline
Przytuliła się do niego. Czuła dziwne ciepełko w środku, zapewne spowodowane szczęściem. Cieszyła się jak głupia, że Kaname ją przeprosił, jedyny porządny facet.
- Wybaczam ci Kaname. Ty umiesz przeprosić.
Uśmiechnęła się do niego potulnie, niczym baranek. Śmiała się jak dziecko, miała nadzieję, ze Kaname pogodzi się z Dorianem. Oboje są dupkami, ale i tak ich obu kochała , jak jakieś małe urocze zwierzątka. Króliczka, kotka czy pieska.
- Proszę pogódź się z Dorianem.
Popatrzyła na niego słodko, a tak się przynajmniej jej wydawało.
- No proszę.
Uśmiechnęła się do niego.
Offline
-No dobrze pogodze się z nim Tsukomi.
-A teraz mnie póść bo jeszcze pomyśli że mu ciebie odbijam
lekko się rumieniłem
-I raczej daleko nie musze go szukać.
-Bo przyszedł też do twojego pokoju.
Wskazałem na stojącego doriana w drzwiach.
Offline
Chłopak spojrzał na nich po czym odstąpił od drzwi i poszedł do nich spokojnie z tymi samymi pustymi oczami co na początku
-to może najpierw ja przepraszam was oboje za top jaki jestem i za to że się zapominam ogólnie za wszystko co się stało z mojej winy
Offline
-Już dobrze wybaczam ci Dorian
Przytuliłem i uścisnołem dłoń przyjaciela na zgode.
odsuwając się na trochę od niego bo byłem odrobinke głodny.
Offline
- Echh.
Ziewnęła i przetarła zapłakane oczy. To nie ich wina jacy są, człowieka się przecież nie zmieni.
- Ja ci wybaczam, jeszcze kwestia Kaname. Nie chcę, byś zmienił to jaki jesteś, bo dla mnie jesteś idealny, tylko chcę, żeby pomiędzy tobą jako przyjacielem, a Tetsuyą powstała nić porozumienia.
Nie wiedziała co teraz zrobić. Przecież powiedziała Dorianowi, że to koniec. Zerwała z nim. Czy on nadal tego chce? Nie wiedziała, bała się zapytać. Przecież prośba o chodzenie powinna wyjść z ust chłopaka, nieprawdaż? Pokłócili się, popełniła błąd, zerwała z nim. Kochała go, chciała, żeby jej również wybaczył.
- Ja również przepraszam, nie zachowałam się wczoraj zbyt sprawiedliwie.
Offline
-Już dobrze Tsukomi.
-Wybaczyłem Dorianowi.
stałem trochę w końcie ociuponke dalej od nich.
gdyż byłem ociupinke głodny a nie chciałem ich gryźć.
Offline
Patrzył na nich spokojnie po czym cofnął się do wyjścia i lekko się uśmiechnął
-Dzięki Kaname na tobie mogę polegać zawsze prawda, a teraz wybaczcie mam randkę z moja gitarą znów za dużo emocji
Offline
- Dorian, a co z nami?
Odważyłam sie zapytać. Mimo wszystko, to ja zawiniłam, więc najlepiej jakbym się odezwała.
- Czy teraz chodzisz na randki ze swoją ukochaną gitarą?
Offline
-Tak Dorian możesz zawsze na mnie polegać.
-tylko nie jak jestem osłabiony czy głodny.
-To przez ciebie z lekka Dorian nie mogłem zmrużyć oczów.
Offline
Spojrzał na nią przenikliwie po czym rzucił pustą fiolką pod jej stopy patrząc na nią tak jak na początku bez emocji bez życia praktycznie
-Sam nie wiem na razie chce nic nie czuć ból jest za silny ballady napisane ,księga otwarta, rozdział zamknięty, nie wiem nic o miłości tyle na razie wiem
Patrzył na ma nią po czym westchnął po czym zerknął na przyjaciela
-wybacz mi nie chciałem
Offline
Samotna łza spłynęła po jej policzku...
- Jak mogłeś! Jesteś okropny! Wiedziałeś, że mnie zranisz, a mimo to wypiłeś!
Spojrzała na fiolkę pod jej nogami i nadepnęła ją bosą stopą z całej siły tak, że pękła, a szkło wbiło jej się w nogę.
- Może rzeczywiście powinnam być z Kaname!
Zapłakała gorzko i wyciągnęła odłamek szkła z nogi i rzuciła zakrwawionym kawałkiem w Doriana, rozcinając mu policzek i szepcząc:
- Krew, za krew.
Offline
-Czy nie mogliście się nie ranić.
-Dobrze wiecie że nie piłem krwi.
Oczy przeszły mi z mojego naturalnego koloru oczu w czerwień.
-Próbowałem się powstrzymać.
wyjołem z nogi Tsukomi pozostałe kawałki szkła i przemyłem stopy Tsukomi i szybko opatrzyłem jej rany na stopie. Walcząc z głodem by jej czy Doriana nie ugryść.
po chwili również podeszłem do Doriana wyjmując mu szkło z policzk i przemyłem jego rane na policzku.
Offline
Złapał szybko jego dłoń po czym odsunął ja od siebie patrząc na Tsukomi po czym wyciągnął z płaszcza kawałek płótna i przyłożył ja do rany nie spuszczając z niej wzroku
-więc to tak ma wyglądać nie dałaś mi wyboru tym zachowaniem niestety
Spojrzał na przyjaciela oczy Doriego też były inne bardziej dzikie
Offline
- Nie dałam ci wyboru?!
Wrzasnęłam. Byłam zdenerwowana do krwi i kości.
- To ty nie dałeś sobie wyboru! Właśnie zabiłeś cząstkę mnie!
Przemieniła się w wilka.
- Sam tego chciałeś...
Zastanawiałam się co dopowiedzieć.
- Potworze, cholerny mieszańcu....
Splunęłam mu pod nogi
- Kupo gówna.
I na tym skończyłam swoją wypowiedź.
Offline
Również on wściekł się dość mocno ręka zajęła się łuskami tak jak większość jego ciała zamachnął się żeby wymierzyć cios lecz zatrzymał swoją akcje i zacisnął zęby jak i pięści widać że go to dotknęło chodź rzekomo nic nie czół
-więc tylko tym dla Ciebie byłem tak potworem? kupą gowna?
spojrzał na Kaname
-nie tu nie chodzi o Ciebie czy Tsukomi a o mnie nie wiem czym jestem znaczy nie wiedziałem do teraz
Zerknął ponownie na Tsukomi po czym łuski zniknęly tak szybko jak się pojawiły
-od zawsze byłem potworem śmieciem dla rodziców też
Spojrzał w podłogę po czym włosy zakryly mu twarz żeby żaden z zgromadzonych nie widział jego łez które spadały na podłogę dość szybko jedną po drugiej wspomnienia bólu dzieciństwa i tego obecnego nałoży się na siebie przez co uczucia jakie odczuwał a myśli kierowały się ku śmierci ból samotność.
Offline
Przesadziła, wiedziała o tym. Nie chciała go zranić umyślnie, nie w ten sposób. Nie myślała tak o nim. Tutaj rządziły emocje.
- Ja niechciałam...
Ponownie zmieniła się w człowieka, przybierając normalną postać.
- Ale może lepiej, żebym nic nie mówiła. Znajdź sobie kogoś lepszego ode mnie.
Usiadła na kanapie.
- Wiedz, że nie chciałam cię zranić, nie w ten sposób. Zależało mi i przez te uczucie zdrady wyładowałam złość na tobie.Ja...
Głos się jej załamał.
- Bardzo cię przepraszam.
Offline
Podniusł głowę mogli oboje dostrzec jego łzy które nigdy nikomu nie ukazywał był zawsze zbyt dumny na coś takiego patrzył na nią przez dłuższą chwilę milcząc po czym podbiegł do niej klekajac przed jej obliczem i obejmując nogi kładąc twarz na jej kolanach z zamkniętymi oczyma pokiwał tylko przecząco głową na znak że nie chce nikogo innego i oznaczało to też że tylko ja kocha
Offline
Kucnęła przed nim, łapiąc go za twarz.
- Nie rozumiem, czemu mi wybaczyłeś.
Pocałowała go w policzek i objęła mocno dłońmi.
- Teraz się mnie nie pozbędziesz, będziesz musiał mnie miziać.
Zaśmiała się.
Offline
Uśmiechnął się szeroko po czym spojrzał na przyjaciela i ponownie na nią
-Już moja Pani tylko poczekajmy chwilę niech Kaname usa się na polowanie chyba że Ci pomóc
spojrzał na przyjaciela
-a jak tam radio chce być DJ i będziemy mogli się tam zamykać
Offline
-Um nie trzeba.
-Chyba sobie poradze.
-I proźba do was nie obsciskujcie się ani nie miziajcie się w mojej obecności.
-Bo wraca mi to nie przyjemne i nie zbyt miłe uczucie.
spojrzałem na nich.
(zk)
Offline
- Dorian!
Krzyknęła i rzuciła się na niego, jak wściekła kotka, mimo iż nie była zła. Oparła się nad nad nim rękoma, a on leżał pod nią. Jako, że miała koszulkę z dużym dekoltem i się nad nim nachyliła, było widać co nieco, ale nie o tym teraz mowa. Pocałowała go namiętne w usta nachylając się nad nim.
- Przepraszam cię, nie chciałam cię zranić, naprawdę. Po stokroć przepraszam, wcale tak nie myślę!
Powiedziała, nadal nad nim wisząc. Czuła się komfortowo, ponieważ to nie ona leżała pod nim.
Offline
Chłopak na początku nieźle się zdziwił zostając przygniecionym do podłogi jednak po chwili uśmiechnął się szeroko patrząc na nią i odwzajemnil jej pocałunek nie przerywając po chwili jednak objął ją i pocałował ponownie
-wiem to ja przesadziłem pijąc to przepraszam kochanie Kocham Cię
Offline
- Ja też cię kocham, misiek
Objęłam go łapkami czule całując w nosek.
- Mam nadzieję, że wybaczasz mi.
Powiedziałam. Rozpięłam delikatnie jego koszulę i pocałowałam go w klatkę piersiową, pełną malutkich blizn.
- Mam nadzieję, że masz więcej takich uroczych blizn.
Offline
-Czy ja wiem urocze raczej szpetne ale jak Ci się to podoba
Lekko się uśmiechnął patrząc w jej oczy po czym podniusł się do pozycji siedzącej i przytulił ja do siebie mocno
-obiecaj że mnie mmie opuścisz
Offline